PRACA ZDALNA – HIT CZY KIT?

Po skończeniu szkoły średniej każdy z nas zadaje sobie pytanie: co dalej? Jest ono nieuniknione dla wszystkich na tym etapie życia. Część z nas ma to szczęście, że już od początku wie, co chce robić w życiu. Planuje wybrać się na studia czy podjąć pracę w określonej branży lub też połączyć studia z pracą (niekoniecznie związaną z zawodem). W tym tekście chciałabym nakreślić Wam pokrótce moją drogę zawodową, zwracając szczególną uwagę na pracę w formie zdalnej. Moim zdaniem warto, choćby przez chwilę rozważyć taką opcję zatrudnienia.

Moje początki na rynku pracy

Początkowo pracowałam w stowarzyszeniu działającym na rzecz osób z dysfunkcją narządu wzroku. W tej pracy dużo się nauczyłam. Czułam się swobodnie, bo nie byłam jedyną osobą niepełnosprawną w zespole, a wręcz stanowiły one większość zespołu. Kolejnym miejscem mojej pracy okazała się fundacja zajmująca się pomocą osobom z niepełnosprawnością ruchową. W tamtym miejscu podobnie, jak w poprzednim pracowało sporo osób z niepełnosprawnością.

Jednak zarówno do jednego, jak i do drugiego miejsca pracy, dojazdy trwały bardzo długo. Ciągłe stanie w korkach mnie męczyło. Miałam wówczas małą córeczkę, która rozpoczęła swą „karierę” w żłobku, a następnie w przedszkolu. Z uwagi na charakter pracy mojego męża, zaprowadzanie i odbieranie córki z tej instytucji spoczywało wyłącznie na mnie. Logistycznie było to dla mnie bardzo trudne. Codziennie niemal z przysłowiowym „językiem na brodzie” musiałam zdążyć do pracy i po południu po córkę do żłobka/przedszkola. Było to spore wyzwanie, zwłaszcza że nie mam prawa jazdy i jestem skazana na komunikację miejską.

W obu tych miejscach zajmowałam się między innymi poszukiwaniem miejsc pracy osobom z niepełnosprawnościami. Część z nich podejmowała pracę zdalną. Był to pierwszy raz, kiedy spotkałam się z taką formą zatrudnienia. Powoli zaczęłam się zastanawiać, czy nie byłoby i dla mnie wygodniej podjąć pracę w takiej właśnie formie.

Dlaczego telepraca, czyli jak to się zaczęło?

Moi podopieczni byli bardzo zadowoleni z takiej pracy. Wielokrotnie z nimi o tym rozmawiałam, coraz bardziej rozumiejąc ich zadowolenie i korzyści dla pracownika. Pojawiła się ciekawa oferta i postanowiłam aplikować. Miałam jednak wiele obaw. Przede wszystkim zastanawiałam się, czy poradziłabym sobie, pracując w samotności, bez bezpośredniego kontaktu z ludźmi. Poza tym jako kobieta rozmyślałam o tym, czy nie zasiedzę się w domu, przestanę dbać o siebie. Po prostu przestanie mi zależeć na tym, by ładnie wyglądać każdego dnia w pracy. Jednocześnie dostrzegałam plusy płynące z takiego rodzaju pracy.

Pomyślnie przeszłam rozmowę kwalifikacyjną i otrzymałam pracę w jednej z dużych korporacji. Firma ta postanowiła zatrudnić osoby niepełnosprawne w ramach projektu. Po pierwsze powodem były braki kadrowe, ale również oszczędności związane z redukcją wpłat na PFRON przy zachowaniu wskaźnika zatrudnienia ON na poziomie 6%.

Podjęłam nowe wyzwanie i rozpoczęłam pracować zdalnie w lutym 2018 roku. Pracuję tak do dnia dzisiejszego. Chciałabym Wam przybliżyć trochę szczegóły takiej formy zatrudnienia, bo sądzę, że skłoni przynajmniej część z Was do zainteresowania tym tematem, a kto wie, może ktoś się zdecyduje i poszuka takiej właśnie pracy.

Nie jest tak, że pracuje się w odosobnieniu. Owszem, pracujemy we własnym domu, sami, ale tworzymy zespół i komunikujemy się między sobą za pomocą Skype’a lub innych komunikatorów. Oczywiście warunkiem koniecznym w pracy zdalnej jest stały dostęp do w miarę dobrej jakości internetu. Ja pracuję w branży motoryzacyjnej, ale super się w tym odnajduję. Mam codzienny kontakt telefoniczny z klientami, co napawa mnie poczuciem, że moja praca ma sens i jest potrzebna.

Zostałam zatrudniona dzięki pomocy agencji, która szuka pracy dla osób z niepełnosprawnością, a jej odbiorcami są głównie większe firmy szukające wśród tej grupy osób nowych pracowników. Agencja ta zajmuje się realizacją wszelkich formalności z kandydatem, a także rozlicza daną firmę z dofinansowań z PFRON.

Rekrutacja odbyła się za pośrednictwem Skype’a i przebiegła szybko i sprawnie. Z ramienia agencji grupą pracowników zajmuje się zawsze opiekun, który jest ich reprezentantem w kontaktach z pracodawcą. Początkowo dziwiło mnie to, że osoby niepełnosprawne jako pracownicy nie mają bezpośredniego kontaktu z pracodawcą. Przywykłam jednak do tego i zaakceptowałam to jako jedną z zasad zatrudnienia w formie zdalnej przez agencję.

Korzyści płynące z pracy zdalnej

Z czasem dostrzegam sporo plusów pracy zdalnej. Po pierwsze moje obawy, że będzie brakowało mi kontaktu z ludźmi okazały się bezpodstawne. Nic takiego się nie stało, ponieważ kontakt ze współpracownikami przez Skype’a w zupełności mi wystarcza i powoduje, że nie czuję się samotna w pracy. Kiedy tylko możemy, rozmawiamy ze sobą przez stworzony specjalnie do tego celu czat. Nie widziałam nikogo z pracy na żywo, ale zupełnie mi to nie przeszkadza w kontakcie z nimi i w poznawaniu każdej z osób.

Poza tym mam teraz więcej czasu na spotkania ze znajomymi po pracy. Oczywiście pracuję przez 6,5 godziny (mamy 30 minut przerwy ciągłej dziennie), ale wiadomo, że skoro pracuję w domu mogę, np. nastawić pranie czy zrobić inne drobne rzeczy w domu podczas pracy.

Oszczędzam też sporo czasu na dojazdach do pracy. Mam przez to więcej czasu, zarówno dla rodziny, jak i wspomnianych wcześniej znajomych. Jest to jak dla mnie największa korzyść płynąca z zatrudnienia w formie telepracy (również taka nazwa jest praktykowana). W przypadku osób z problemami ruchowymi, poruszających się na wózku lub o kulach, brak konieczności dojazdu do pracy wyklucza problem dostosowania środka transportu lub poszukiwania przystosowanych pojazdów komunikacji zbiorowej.

Co więcej, można czuć się swobodnie w pracy, nikt na nas nie patrzy. Liczy się to, by wykonać swoją pracę, a to, jak jesteśmy ubrani czy gdzie siedzimy podczas pracy – na balkonie, przy biurku czy leżymy z laptopem na kanapie – nie ma znaczenia. Możliwość pracy w dogodnej dla siebie pozycji jest dużym plusem, zwłaszcza w przypadku osób z problemami z kręgosłupem czy poruszających się na wózku. Częste zmiany położenia ciała są tutaj bardzo ważne.

Kamerka nigdy nie jest używana, zarówno podczas pracy, jak i wcześniej podczas rozmów kwalifikacyjnych. Daje to poczucie, że wygląd nie stanowi żadnego kryterium wyboru pracownika, co w standardowej pracy wcale nie jest takie oczywiste.

Można też słuchać ulubionego radia i nikomu to nie przeszkadza.

Co nam może przeszkadzać w telepracy?

Jak wszystko oprócz zalet, praca zdalna ma też swoje wady. W przypadku mojego stanowiska minusem może być monotonia i powtarzalność wykonywanych czynności. Mi to akurat nie przeszkadza, ale jeśli kogoś irytuje, może szukać pracy zdalnej w innej dziedzinie.

Problem dla niektórych może stanowić też brak spotkań firmowych czy szkoleń stacjonarnych. Każdy z nas mieszka w innym mieście, mamy różne rodzaje niepełnosprawności, z czego wynika to, że zorganizowanie takiego spotkania czy szkolenia w siedzibie firmy stanowi bardzo duże wyzwanie logistyczne. Moja firma zatem zrezygnowała z takich form bezpośrednich spotkań.

Wadą może być także to, że póki co zarobki w pracy zdalnej dla osób z niepełnosprawnością nie są wysokie i oscylują wokół najniższej krajowej. W wielu firmach jednak istnieje system premiowania za dobre wyniki, przez co można sobie znacznie powiększyć wynagrodzenie. Moja firma na szczęście stosuje taki system, co odczuwam pozytywnie co miesiąc na swoim koncie.

Moje spojrzenie na pracę w domu

Dokonując bilansu, muszę przyznać, że dla mnie najważniejszym plusem jest oszczędność czasu i kosztów na dojazdy do pracy, co w przypadku dużego miasta i małego dziecka w domu jest nieocenioną wartością.

Trzeba posiadać jednak określone predyspozycje osobowościowe, by pracować w domu. Samodyscyplina i umiejętność pracy w zespole czy cierpliwość to jedne z tych cech, które niewątpliwie przydadzą się w pracy zdalnej.

Coraz więcej firm daje swoim pracownikom stacjonarnym możliwość pracy z domu, np. jeden czy dwa dni w tygodniu. Oczywiście zależy z jaką branżą mamy do czynienia, wiadomo, że nie każdą pracę można „przynieść” do domu. Ja osobiście upatruję w pracy zdalnej szansę dla wielu osób niepełnosprawnych, które z racji na swe ograniczenia mają szczególną trudność z podjęciem pracy stacjonarnej.

W moim przypadku telepraca okazała się bardzo dobrym wyborem, dzięki któremu mogę spokojnie łączyć rolę pracownika, matki i pani domu. Polecam zapoznanie się ze szczegółami związanymi z tą formą zatrudnienia, a osobom mającym wątpliwości polecam po prostu spróbować – być może okażą się bezpodstawne. Sama miałam ich mnóstwo, ale teraz jestem bardzo zadowolona z podjętej trzy lata temu decyzji. Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule artykułu – dla mnie telepraca to absolutny hit.

Autor: Sylwia Ziarnik

Pozostałe artykuły

Podobne artykuły

2021

- Wszelkie prawa zastrzeżone

Polityka Prywatności Regulamin Serwisu